czwartek

Każdy oddałby pierworódzctwo

Zielona, żółta, czerwona - soczewica. W Księdze Rodzaju (25,33-34) czytamy o tym, jak to Ezaw sprzedał swemu bratu Jakubowi pierworództwo za miskę wyżej wspomnianej potrawy. Nie dziwmy się Ezawowi, każdy kto choć raz spróbował soczewicy gotów będzie zrobić tak jak on, byleby tylko zakosztować jej po raz kolejny. Soczewicę w Polsce jadło się już w pierwszych wiekach państwowości, później została wyparta przez ziemniaka, którego Polacy pokochali miłością absolutną. Kiedy byłam mała ze strączkowych jadło się tylko fasolę i groch, no ale to były czasy biedy i komunizmu. W latach studenckich jadłam na spółę z koleżanką Wiolą naleśniki z soczewicą w Kuchni Artystycznej (było nas razem stać tylko na jedną porcję, no cóż nie dość, że ekskluzywne miejsce, to jeszcze studencki los). Do dziś pamiętam luksusowy smak dania. Jednak żeby dobrze poznać i pokochać soczewicę musiałam pojechać do Hiszpanii. W kraju paelli, tortilli i serrano soczewica jest bardzo popularna, i gotuje się ją nie tylko na zimnej północy, lecz nawet w Murcji. Jest ona fantastycznie rozgrzewającym i bogatym w witaminy i minerały posiłkiem. Moim ulubionym rodzajem jest zielona, rzekomo najlepsze źródło żelaza, czerwona jest podobno fantastyczna w postaci pasztetu, żółta jest pyszna jako nadzienie pierogów. W Hiszpanii, spotkałam się z rozróżnieniem co do sposobu przygotowania soczewicy na zimowy i wiosenny. Zimą gotuje się ją z dodatkiem tłustego mięsa, czy to skrawki szynki serrano, czy też chorizo lub nawet sobrasady, dodaje się czosnek, cebulę, ziemniaki, całość gotuje długo, w rezultacie z części ziarenek robi się papka. Wersja wiosenna musi być lżejsza - zawiera tylko symboliczną ilość ziemniaka (lub wcale), marchewkę, cebulę i pomidory, doprawia się ją pieprzem, liściem laurowym i odrobiną oliwy, gotuje tak aby ziarna się zbytnio nie rozgotowały. Soczewica jest naprawdę źródłem zdrowia, zawiera: potas, wspomniane już żelazo, fosfor, wapń, cynk, magnez, witaminy A, B1, B2, B3, B6, C, E, kwas foliowy. Jest dobra dla osób, które skazane są na duży wysiłek fizyczny, poddanym dużemu stresowi, osobom z anemią. Roślina ta poprawia stan skóry, włosów, paznokci i jeszcze redukuje cholesterol. Uwielbiam soczewicę w każdej postaci: potrawy jednogarnkowej, nadzienia, pasztetu, zupy (zwłaszcza z listkami świeżej kolendry) i w każdym kolorze. Bez zastanowienia sprzedałabym i ja pierworództwo za miskę pysznej soczewicy. Na zdjęciu wersja zimowa z chorizo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz